WYSOKI WIERCH – TATRY W TLE, MAŁE PIENINY POD STOPAMI
SPIS TREŚCI
ToggleMałe Pieniny – małe, a jakże widokowe!
Małe Pieniny to wschodnia część pasma Pienin, rozciągająca się od malowniczego Przełomu Dunajca po słowacką Jarzębinę, a ich grzbiet z dumą wyznacza granicę między Polską a Słowacją. Nazwa „Małe Pieniny” pojawiła się dopiero w połowie XIX wieku, wcześniej znane były jako Szlachtowskie Góry – brzmi staroświecko, ale ma swój urok.
Pasmo ma zaledwie 14 km długości i 4 km szerokości, a mimo to potrafi zrobić wrażenie – wysokości względne sięgają średnio 300 m, a miejscami nawet 500 m. Najwyższy punkt to majestatyczna Wysoka (1052 m), choć cała wschodnia część pasma przypomina łagodniejsze Beskidy. Północne stoki są poprzecinane dolinami, południowe strome, więc nuda raczej tu nie grozi. Wody spływają w dwóch kierunkach – po polskiej stronie do Dunajca przez Grajcarek, Leśny Potok i Lipnik, a po słowackiej do Popradu przez Kamienkę i Wielki Lipnik.
Roślinność? Większość terenu to łąki i pastwiska, a wschodnie partie porastają lasy świerkowo-bukowe. Najcenniejsze okazy flory chowają się w trudno dostępnych skałach Bystrzyka, Przełomu Leśnickiego Potoku i Wąwozu Homole. Słowacka część należy do Pienińskiego Parku Narodowego, a po polskiej stronie znajdziecie rezerwaty: Biała Woda, Wąwóz Homole, Wysokie Skałki i Zaskalskie-Bodnarówka.
Historia tych terenów jest równie barwna – od śladów osadnictwa z epoki brązu, przez średniowieczne wsie i klasztory jak Leśnica, Czerwony Klasztor czy Szczawnica, aż po wysiedlenie Łemków w ramach Akcji Wisła i napływ osadników z Podhala.
Małe Pieniny to też raj dla turystów. Przez całą grań prowadzi niebieski szlak z widokami, które potrafią oderwać od codzienności – Tatry, Gorce, Beskid Sądecki i Wyspowy, a po słowackiej stronie Góry Lewockie, Magura Spiska, Góry Czerchowskie i Góry Lubowelskie. Krótko mówiąc, małe, ale z charakterem – i zdecydowanie warte odwiedzenia!
Wysoki Wierch - sielankowa wędrówka
Końcówkę wrześniowego urlopu postanowiliśmy spędzić w Małych Pieninach. W drodze powrotnej z Tatr rozważaliśmy jeszcze jakiś słowacki szlak do jeziorka, ale w końcu wybraliśmy krótszą trasę. I absolutnie nie żałujemy, bo widoki towarzyszyły nam od początku do końca!
Krzysiek zaplanował około 8 km spacer na Wysoki Wierch z sumą przewyższeń w granicach 400 m. Samochód zostawiliśmy w Szlachtowej, choć oficjalnego parkingu tu nie ma, to kilka miejsc na postój się znajdzie. Aura zagrała nam mały teatr – podczas jazdy widoczność była praktycznie zerowa, bo mgła pożarła wszystko dookoła, ale gdy tylko ruszyliśmy na szlak, zaczęło się przejaśniać.
Początek trasy prowadził przez wioskę, potem przez mały lasek, aż w końcu wyszliśmy na rozległe polany i pagórki. Z minuty na minutę chmury odsłaniały coraz więcej, aż wreszcie mogliśmy cieszyć się pełną przejrzystością. Gdziekolwiek się nie obejrzeliśmy – panorama robiła wrażenie: z jednej strony miejscowości rozłożone w dolinach, z drugiej pasma górskie w całej krasie.
Idąc, pomyślałam, jak bajecznie musi być tu zimą – przy pięknej pogodzie i dużej ilości śniegu. Od razu ustaliliśmy, że trzeba tu wrócić o tej porze roku.
Sama trasa? Technicznie bardzo łatwa, wręcz sielankowa – choć miejscami kamienista i błotnista, więc trzeba było uważać, żeby nie zrobić efektownego poślizgu. Podejście na szczyt okazało się całkiem strome, ale nagrodą były widoki rozciągające się dosłownie na wszystkie strony świata.
Na jednej stronie majaczyły Tatry Słowackie, na drugiej – całe Pieniny. Na szczycie stoją ławeczki, idealne do delektowania się panoramą i chwilą beztroski. Do tego ustawione są tablice pomagające rozszyfrować, który szczyt to który – w oddali wypatrzyliśmy m.in. Kozi Wierch, który zdobyliśmy kilka dni wcześniej na Orlej Perci. Największy uśmiech wywołał jednak drogowskaz, z którego wynikało, że z Wysokiego Wierchu można… wybrać się na Gerlach, Mont Blanc albo i Kilimandżaro. No cóż, nieźle jak na Małe Pieniny!
Siedzielibyśmy tam długo, ale czas nie zna litości – musieliśmy wracać tą samą trasą do parkingu.
I tak zakończyliśmy urlop – z widokami w sercu i planami, by wrócić tu zimą. Bo Wysoki Wierch ma ten urok, że człowiek od razu chce tu wrócić i przekonać się, jak prezentuje się wiosną, latem, jesienią i zimą.
Przebieg szlaku:
- Szlachtowa
- Pod Huściawą
- Skrzyżowanie pod Wysokim Wierchem
- Wysoki Wierch
- Pod Huściawą
- Szlachtowa

to kopulasty szczyt Małych Pienin, co to postanowił leżeć na granicy polsko-słowackiej i mieć widok na wszystko: Trzy Korony, Tatry, Gorce, Beskidy i jeszcze sąsiadującą Grupę Golicy. Góra bez lasu, za to z łąkami, więc panorama jest jak z reklamy serków górskich – o ile łąki nie zarosną, bo kosiarze dawno się poddali.
Okoliczne polany wciąż służą jako pastwiska – pasą się tu nie tylko owce w ramach tradycyjnego wypasu kulturowego, ale i bydło.
To świetny punkt dla paralotniarzy, modelarzy samolotowych. Zimą szczyt zmienia się w naturalny stok narciarski.
Dawniej gospodarzyli tu Łemkowie ze Szlachtowej, dziś góra pamięta o nich tylko w nazwach i historii.
A jeśli ktoś woli botanikę od panoram, to znajdzie rzadkie roślinki: storczyka drobnokwiatowego i krwawnika szczecinkolistnego.
Podsumowanie
Werówka naWysoki Wierch to idealny cel na krótszą, ale niezwykle widokową wędrówkę w Małych Pieninach. Trasa ze Szlachtowej nie wymaga wielkich umiejętności ani kondycji maratończyka, a nagrodą są panoramy Tatr, Pienin i okolicznych pasm.
To świetna propozycja na rodzinny spacer albo po prostu na oderwanie się od codzienności i cieszenie się widokami.
Co dalej?
Już wkrótce na blogu pojawi się kolejny wpis z naszego udziału w Półmaratonie w Zbąszyniu! Będzie o tym, jak to jest biec razem… ale jednak osobno.
Nie przegap żadnych relacji!
🔗 Wskakuj do nas na FacebookaZobacz wersję ruchomą naszej wędrówki
skrót:
cały film:

















