SUDETY - SZCZYTY Z KORONY GÓR POLSKI CZ.2
SPIS TREŚCI
ToggleGóry Kamienne - Waligóra. Jak się nie wzięło raczków, to się raczkuje...
Drugi dzień naszej wyprawy zaczął się wcześnie. Bardzo wcześnie. Taki standard turystyczny: człowiek jeszcze śni o kawie, a już zakłada buty trekkingowe. Tym razem obraliśmy kurs na Rybnicę Leśną, bo w planach była wędrówka po Górach Kamiennych. Niby nieduże, ale od dawna miałam na nie chrapkę.
Z parkingu ruszyliśmy w kierunku schroniska Andrzejówka — jeszcze było ciemno, ale na szczęście nie tak, żeby wyciągać latarki. Świt budził się szybko, a my razem z nim, chociaż może nieco mniej entuzjastycznie.
Jak to u nas bywa, Krzysiek – nasz rodzinny logistyko-strateg – zaplanował trasę z rozmachem i rozsądkiem. Na szczyt krótko, stromo i z przytupem. A z powrotem łagodnie i widokowo, żeby kolana nie protestowały. Nikt nie przewidział, że pod tą uroczą nazwą „Waligóra” kryje się coś, co powinno mieć ostrzeżenie w stylu „Tylko dla tych, co mają czekan, raczki i silną wolę”.
W samochodzie padło pytanie: „Bierzemy raczki?” Odpowiedź jednogłośna: „A po co, przecież to łagodne górki!”
Otóż nie, proszę państwa. „Waligórka” nie była dziś w łagodnym nastroju. Szlak wiódł bardzo, bardzo stromo pod górkę. Błoto, śnieg, miejscami lód, a momentami wszystko naraz. Nogi ślizgały się z gracją łyżwiarzy figurowych, kijki ratowały życie, a wystające korzenie były naszymi najlepszymi narzędziami. Chwytaliśmy się ich z wdzięcznością.
I muszę tu dodać: jak dobrze, że to było stromo pod górkę, a nie z górki! Bo w tych warunkach to raczej byłby zjazd na tyłku niż godne schodzenie .
I wdrapaliśmy się. I to jak!
Na szczycie — skromnym, ale z charakterem — mogliśmy sobie z dumą przybić piątkę. Niewysoka, ale nie do zlekceważenia. Taka górska wersja „mała, ale wariat”.
Powrót był zupełnie inny. Schodziliśmy inną trasą – dłuższą, ale przyjazną dla stawów i humorów. Po drodze trafiliśmy jeszcze na ruiny zamku Radosno, który wyglądał… jak gigantyczne mrowisko po przejściach.
Podsumowując: Góry Kamienne – malutkie, a jakie żywe! Waligóra – nazwa nie bez przyczyny. A my – zmęczeni, ubłoceni, przemoczeni, ale szczęśliwi.
Bo przecież o to w tym wszystkim chodzi, prawda?
Przebieg szlaku:
- Schronisko PTTK Andrzejówka
- Przełęcz Trzech Dolin
- Pod Waligórą
- Waligóra
- Pod Waligórą
- Przełęcz Trzech Dolin
- Sokołowiec
- Przełęcz Trzech Dolin
- Schronisko PTTK Andrzejówka
🟢Góry Kamienne – surowe piękno Sudetów
to pasmo górskie w Sudetach Środkowych, położone na pograniczu Polski i Czech, między Górami Suchymi a Górami Wałbrzyskimi. Często określane mianem „sudeckich Tatr”, wyróżniają się niezwykle stromymi stokami, głębokimi dolinami i ostrymi grzbietami – co czyni je jednym z najbardziej „górskich” zakątków w całych Sudetach, mimo że żaden szczyt nie przekracza 1000 m n.p.m.
Pasmo zbudowane jest głównie z twardych skał wulkanicznych – porfirów i melafirów – które przez miliony lat opierały się erozji. Dzięki temu powstały wyraziste formy terenu: strome zbocza, ostre przełęcze i skalne wychodnie. Charakterystyczna dla Gór Kamiennych jest także mozaika głębokich dolin i wąwozów o często dzikim, mało uczęszczanym charakterze.
Obszar ten wchodzi w skład Parku Krajobrazowego Sudetów Wałbrzyskich, który chroni nie tylko krajobraz, ale i rzadkie siedliska roślinne.
Góry Kamienne nie są tak popularne jak Karkonosze czy Tatry, co dla wielu turystów jest zaletą. To świetne miejsce na bardziej kameralne wędrówki – wymagające fizycznie, ale pozbawione tłumów.
Choć Góry Kamienne nie są wysokie, potrafią dać się we znaki. Niektóre podejścia przypominają bardziej tatrzańskie ścieżki niż sudeckie spacery. Idealne dla tych, którzy lubią góry w wersji surowej, dzikiej i bez udziwnień.

to najwyższy szczyt Gór Kamiennych, położony w paśmie Sudetów Środkowych, na terenie Parku Krajobrazowego Sudetów Wałbrzyskich. Choć ma „tylko” 936 m n.p.m., potrafi solidnie zaskoczyć – zwłaszcza stromym podejściem od strony schroniska Andrzejówka.
To góra niepozorna, ale z charakterem – idealna dla tych, którzy lubią krótkie, konkretne wyzwania.
Stoki Waligóry porasta głównie buczyna i świerczyna, miejscami z domieszką jaworu i jodły. W okolicznych lasach występują liczne gatunki zwierząt, m.in. sarny, lisy, jelenie oraz bogata populacja ptaków śpiewających.
Góry Sowie zimą – Wielka Sowa
Wielka Sowa w paśmie Gór Sowich to jeden z tych szczytów, które cieszą się dużą popularnością – szczególnie wśród turystów weekendowych. Nic dziwnego – to najwyższy punkt tego pasma, a sama trasa na szczyt w dobrych warunkach jest raczej łagodna i przyjemna.
Ale… my wybraliśmy się zimą. I to nie byle jaką zimą, tylko tą z gatunku: „śnieg już był, a teraz jest śliski, mokry i zadeptany przez tłumy turystów”. Tak, ścieżka przypominała bardziej tor saneczkowy niż górski szlak. Deszcz z góry, śnieg pod nogami – idealna mieszanka, żeby zamiast podziwiać widoki, podziwiać… śliską ziemię z bardzo bliska.
Raczki? Obowiązkowe (ha, my nie mieliśmy). Bez nich każde podejście zamieniało się w lodowy taniec na krawędzi upadku. Z raczkami – szło by się pewnie, bez szukania „bezpiecznych” miejsc na krok i bez ryzyka efektownego lądowania w śniegu.
Nasza trasa była krótka i konkretna – wejście i zejście tą samą drogą. Czas gonił, bo w planie były jeszcze Góry Bardzkie do zdobycia. Na szczycie czeka wieża widokowa, z której – przy dobrej pogodzie – można podobno zobaczyć cuda. My widzieliśmy głównie chmury. Ale mimo wszystko – było warto.
Przebieg szlaku:
- Schronisko Orzeł
- Schronisko Sowa
- Wielka Sowa
- Powrót tym samym szlakiem
🟢Góry Sowie – tajemnicze Sudety pełne historii i pięknych szlaków
to pasmo w Sudetach Środkowych, słynące z malowniczych szlaków, rozległych lasów i fascynującej historii. To idealne miejsce dla tych, którzy chcą połączyć aktywną turystykę z nutką przygody i odkrywania tajemnic przeszłości.
Wędrując po Górach Sowich, można nie tylko podziwiać przyrodę, ale także natknąć się na ślady historii – w tym pozostałości tajemniczych podziemnych kompleksów z czasów II wojny światowej, będących częścią tzw. Projektu Riese. Bunkry i sztolnie ukryte w zboczach gór dodają temu regionowi wyjątkowego klimatu.
Dzięki umiarkowanej wysokości szczytów, dobrej infrastrukturze i bogactwu atrakcji, Góry Sowie świetnie nadają się na wędrówki o każdej porze roku – zarówno dla początkujących, jak i bardziej doświadczonych turystów.

to najwyższy szczyt Gór Sowich, popularny wśród turystów ze względu na łatwość podejścia oraz piękne widoki z wieży widokowej na szczycie. Trasa na Wielką Sowę jest w większej części łagodna co czyni ją idealnym celem dla rodzin z dziećmi oraz osób szukających relaksującej wędrówki w górach. W sezonie zimowym warto zaopatrzyć się w raczki, aby bezpiecznie pokonać śliskie odcinki szlaku.
Między przełęczami a szczytami – dzień w Górach Bardzkich
Góry Bardzkie często są pomijane w planach wędrowców – a zupełnie niesłusznie! Nasza trasa prowadziła przez przełęcze i kilka szczytów, była rozległa, zaskakująco różnorodna. Widokowy cel majaczył gdzieś przed nami już od dłuższego czasu, wydawał się niemal na wyciągnięcie ręki… ale jak to bywa w górach – droga do niego wiła się w najlepsze.
Powietrze rześkie, lekki wiatr, ale szło się bardzo dobrze. Trasa miała swoje momenty – kilka solidnych podejść, a może nawet podbiegów, bo przecież urozmaicanie marszu to nasza specjalność. Trochę człapania, trochę biegania, trochę sapania, trochę śmiechu – jak zwykle.
Jednym z punktów wyprawy była Kłodzka Góra, dumnie należąca do Korony Gór Polski. I właśnie tam stanęła przed nami wieża widokowa. A właściwie – Krzysiek na niej stanął, bo wbiegł na górę z zapałem godnym kozicy. Ja, z lenistwa zostałam na dole. I dobrze – podobno wiało tam tak, że wieża zaczęła grać własne, metalowe koncerty. I to dosłownie.
Warto wspomnieć: choć Kłodzka Góra ma swoje miejsce w Koronie, to wcale nie jest najwyższą w tych okolicach. Ten tytuł należy się Szerokiej Górze – cichej, skromnej królowej Bardzkich.
Wróciliśmy niemal tą samą drogą, z drobnymi modyfikacjami i ominięciem zdobytych już szczytów – w końcu nie lubimy się powtarzać, nawet w terenie.
Podsumowując: Góry Bardzkie to świetny wybór na dłuższą, urozmaiconą trasę. Widokowe momenty, wieże i przyjemne podejścia. A wszystko to bez tłumów i z dużą dozą górskiego spokoju.
Na listę „do polecenia” – z czystym sumieniem!
Przebieg szlaku:
- Przełęcz Kłodzka
- Przełęcz Podzamecka
- Podzamecka Kopa
- Grodzisko
- Jelenia Kopa
- Trzy Granice
- Pod Kłodzką Górą
- Szeroka Góra
- Kłodzka góra
- Pod Kłodzką Górą
- Przełęcz Kłodzka
🟢Góry Bardzkie – niepozorne pasmo z charakterem
Góry Bardzkie to pasmo leżące w Sudetach Środkowych, między Kotliną Kłodzką a Przedgórzem Sudeckim. Nie są wysokie, nie mają słynnych formacji skalnych ani widowiskowych grani. Ale właśnie w tej „niepozorności” kryje się ich urok.
To góry ciche, zielone i… trochę dzikie. Znajdziesz tu gęste lasy, szerokie grzbiety, rozległe przełęcze, a przede wszystkim spokój – mało uczęszczane szlaki pozwalają naprawdę poczuć kontakt z naturą. To doskonałe miejsce na wędrówkę z dala od tłumów, gdzie można odetchnąć i złapać rytm przyrody.
Góry Bardzkie rozciągają się na długości około 20 kilometrów. Całe pasmo ma łagodny, falisty charakter, z kilkoma bardziej stromymi podejściami, które potrafią zaskoczyć niejednego piechura.
Warto wiedzieć, że to pasmo graniczne między wododziałami – stąd wypływają źródła wód, które zasilają zarówno Odrę, jak i Morze Bałtyckie, jak i Łabę – czyli… Morze Północne! Mało które góry mogą się takim rozdrożem pochwalić.
Góry Bardzkie mają też długą historię – w ich otoczeniu leży Bardo, słynne z cudownej figurki Matki Boskiej i pielgrzymkowego charakteru. Z kolei w okolicznych lasach można natknąć się na dawne grodziska, pozostałości po umocnieniach i tajemnicze ruiny.
Nie są to może góry „z okładki”, ale mają klimat, który wciąga. Jeśli raz tu trafisz – najpewniej wrócisz.

Leży w południowo-zachodniej części Gór Bardzkich. To jeden z pierwszych charakterystycznych punktów na trasie z Barda w kierunku wschodnim. Nazwa nawiązuje do pobliskiego Zamku Sarny. Choć nie imponuje wysokością, to świetny punkt widokowy i dobry początek górskich wędrówek.

Szczyt z tajemniczą przeszłością – w średniowieczu istniało tu grodzisko lub umocnione osiedle. Dziś to spokojne wzniesienie wśród lasów, często odwiedzane przez lokalnych turystów i miłośników historii. W okolicy znajdziesz resztki dawnych zabudowań i malownicze leśne ścieżki.

Choć nazwa brzmi nieco bajkowo, szczyt ten to poważna część pasma. Znajduje się na północny wschód od Barda i pojawia się na trasach turystycznych jako punkt przelotowy. Przy odrobinie szczęścia (i cierpliwości) można spotkać w okolicy dziką zwierzynę – w tym oczywiście… jelenie.

To najwyższy szczyt Gór Bardzkich, choć… nie ten najbardziej znany. Oddalona od popularnych szlaków, często pomijana, ale zasługująca na uwagę. Zalesiona, dzika i cicha – idealna dla tych, którzy szukają spokoju i nieprzetartych ścieżek. Ma swój skromny urok i daje satysfakcję z dotarcia na mało uczęszczany wierzchołek.

To właśnie ten szczyt został wpisany na listę Korony Gór Polski, mimo że nie jest najwyższy w paśmie. Można tu podziwiać panoramę z nowoczesnej wieży widokowej. Przy dobrej pogodzie widać nawet Śnieżnik i Masyw Ślęży. Warto pamiętać, że to miejsce bywa bardzo wietrzne!
Podsumowanie
Za nami trzy pasma Sudetów: surowe i wymagające Góry Kamienne, historyczne i widokowe Góry Sowie oraz niedoceniane, lecz zaskakująco rozległe Góry Bardzkie. Każde z nich miało swój klimat, tempo i styl zmęczenia – od stromych podejść, przez bunkry i wieże, aż po kręte, spokojne ścieżki z widokami.
Co dalej?
Przed nami kolejny etap naszej „koronnej” przygody – ruszamy na wschód, gdzie czekają mniej znane, ale pełne uroku pasma: Opawskie, Bialskie, Złote i Bystrzyckie. Będzie spokojniej, dziko – ale z pewnością wciąż z sercem na szlaku i mapą w kieszeni.
Nie przegap żadnych relacji!
🔗 Wskakuj do nas na FacebookaDzielimy się własnymi doświadczeniami – ale to, co dla nas było możliwe, nie zawsze będzie odpowiednie dla innych. Zachęcamy do aktywności fizycznej, ale pamiętaj: każdy ma inną kondycję, zdrowie, doświadczenie i granice komfortu.
Jeśli nie jesteś pewien, czy dasz radę – zachowaj rozsądek. Bezpieczeństwo zawsze ważniejsze niż zdobycie szczytu czy ukończenie maratonu.
👉 Więcej informacji znajdziesz w naszym zastrzeżeniu odpowiedzialności.























