RUINY ZAMKU RADOSNO
Zamek Radosno – niepozorny bohater leśnej wyprawy
Po trudnym, lekko lodowatym zdobyciu Waligóry (relacja w poprzednim wpisie z 3.01.2024), najwyższego szczytu Gór Kamiennych, mogliśmy zgodnie z sumieniem zawrócić i wrócić na ciepłą herbatę. Ale gdzie tam! Skoro już człowiek rozgrzał się wysiłkiem, to idzie dalej.
No to poszliśmy szlakiem w kierunku Zamku Radosno. Bo zamek to zamek – nawet jeśli to tylko ruiny, my i tak czujemy dreszczyk ekscytacji.
Już z oddali pojawiło się COŚ. Wielkie, ciemne, porośnięte i podejrzane. Gdyby nie mapa, moglibyśmy uznać, że natknęliśmy się na największy w Polsce kopiec mrówek. Ale nie! To ruiny zamku, a dokładniej: jego resztki, wspomnienie po warowni, które kiedyś robiły wrażenie, a dziś bardziej przypominają… no właśnie, nie wiadomo co.
Zamek może i nie przywitał nas rycerzami ani nawet duchem białej damy (chyba że się dobrze maskowała jako brzoza), ale miał swój klimat. Cisza, mchy, kamienie – i ta myśl: że kiedyś ktoś tu budował, bronił, żył… a dziś wchodzą tu tylko turyści z kijkami i kanapką z żółtym serem w plecaku.
A po chwili odpoczynku – ruszylismy dalej w drogę, by zakończyć wyprawę.
Zamek Radosno
Góry Kamienne, Sudety Środkowe, niedaleko Andrzejówki
Zamek Radosno (niem. Freudenburg) powstał w XIII wieku z rozkazu księcia Bolka I Surowego, jako część łańcucha warowni strzegących granic księstwa świdnicko-jaworskiego. Jego lokalizacja – na stromym wzgórzu – była wręcz idealna do wypatrywania nieproszonych gości. I do zadyszki.
Co zostało?
Nie spodziewajcie się wież i bram – z zamku zostały fragmenty murów i fundamentów, porośnięte roślinnością. Ale jeśli dobrze się rozejrzeć, można dostrzec zarys fosy i układ dawnego zamku górnego i dolnego.
Ciekawostki:
Nazwa Radosno (Freudenburg = „Zamek Radości”) brzmi dziś trochę ironicznie, biorąc pod uwagę jego stan. Ale kiedyś tętnił życiem.
Zamek został zniszczony prawdopodobnie w XV wieku, być może przez husytów.
Do ruin nie prowadzi autostrada – to gratka dla tych, którzy lubią trochę powłóczyć nogami przez las i poczuć się jak odkrywca.
Jak dojść?
Najłatwiej trafić tu z Przełęczy Trzech Dolin przy schronisku Andrzejówka, kierując się żółtym szlakiem w stronę Sokołowska. Po drodze: szczyt Waligóra.
Podsumowanie
Góry Kamienne, mimo że mniej popularne niż Tatry czy Karkonosze, mają coś w sobie: dzikość, spokój, zero kolejek do zdjęć na szczycie i całkiem sporo niespodzianek. Jak choćby zamek – przypominajka o historii.
Co dalej?
Oczywiście Sudety, część 3 – bo jak już człowiek raz wpadnie w te górskie klimaty, to nawet termos sam się pakuje do plecaka.
Nie przegap żadnych relacji!
🔗 Wskakuj do nas na Facebooka