POZNAŃ I OKOLICE - ZIELONA TRASA Z NARAMOWIC DO BIEDRUSKA

Las, Warta i cisza. Moja ulubiona zielona trasa w okolicach Poznania

22.07.2026

Tak sobie wędrujemy po Polsce, Czechach i Słowacji, pokazujemy Wam różne zakątki Wielkopolski. Pomyśleliśmy jednak, że pora pokazać również nasze poznańskie podwórko. W końcu mamy to szczęście, że na co dzień możemy trenować i spacerować w naprawdę pięknych okolicznościach przyrody.

Mieszkamy blisko Warty i to właśnie tutaj najczęściej wychodzimy pobiegać albo po prostu przewietrzyć głowę. Jedna z moich ulubionych tras prowadził od Leśniczówki Naramowickiej aż w okolice Biedruska, tworząc przyjemną, naturalną pętlę.

Zaczynam zwykle przy Leśniczówce Naramowickiej przy ulicy Bożywoja. Stąd od razu można zrobić na kilka wariantów trasy — albo trzymać się obrzeży lasu, albo wejść w las i trzymać brzegu Warty. Ja tym razem ruszyłam ścieżką wzdłuż rzeki, trzymając się prawej strony.

To jest odcinek, który od razu daje znać, że nie jest to spacer po parku miejskim. Ścieżka jest wąska, miejscami zarośnięta, prowadzi przez wysokie trawy i krzaki. Po drodze pojawiają się pokrzywy, osty, a czasem również kleszcze, które najwyraźniej uznają ten teren za swój. Ale widoki i klimat skutecznie wynagradzają te drobne niedogodności.

Trasa jest też lekko pofałdowana, z krótkimi podbiegami i zbiegami, które świetnie sprawdzają się treningowo. Przez większość czasu towarzyszy szum Warty. Tu naprawdę można odetchnąć.

Po drodze mija się dwie kładki pieszo-rowerowe — jedną w kierunku Czerwonaka i drugą w stronę Owińsk, gdzie znajduje się wieża widokowa. Warta cały czas płynie po prawej stronie, wyznaczając naturalny kierunek wędrówki.

Ten odcinek nie jest jednak przyjazny dla wózków dziecięcych — wąska i nierówna ścieżka może być tam sporym wyzwaniem.

Dalej trasa prowadzi przez drewnianą kładkę i stopniowo kieruje się w stronę Warty pod mostem w okolicach Biedruska. Po drodze mija się potężne dęby szypułkowe, będące pomnikami przyrody. W tym miejscu ścieżka robi się wąska, więc trzeba  uważać na rowerzystów, którzy potrafią pojawić się nagle i dość dynamicznie.

Chwilę później czeka krótki, ale dość stromy podjazd. Moim starym rowerem czasem nie udaje mi się podjechać na raz i muszę po prostu z nim podejść.

Za podjazdem zaczyna się około trzykilometrowy odcinek do punktu końcowego prowadzący wzdłuż niewielkiego stawu. Latem szczególnie pięknie wygląda tu z kwitnącym wrotyczem, choć w tym roku niestety zostały skoszone i krajobraz stracił swój żółty charakter.

W końcu dociera się pod most w okolicach Biedruska. To jest mój punkt nawrotu. Tam można zrobić krótką przerwę, uzupełnić płyny i elektrolity, a potem ruszyć w drogę powrotną.

Wracać jednak można inaczej. Można urozmaicić trasę, i odbić po jakimś czasie na inną drogę. Po drodze mija się stadninę koni, gdzie odbywają się jazdy konne i różne wydarzenia okolicznościowe. To miejsce, które spokojnie można połączyć ze spacerem na kładkę w Owińskach. 

Co ważne, odcinek powrotny jest znacznie wygodniejszy i nadaje się również dla rodzin z wózkami.

Za stadniną można wybrać opcję dwóch dróg. Można skręcić w lewo i dojść do skrzyżowania z  dobrze znanej lokalnym biegaczom ulicy Miętowej. (Około półtorakilometrowy podbieg potrafi przypomnieć o mięśniach, o których na co dzień się nie pamięta.) Trzeba udać się w lewo i dalej iść przez  dwa kilometry do parkingu.

Ta trasa pokazuje, że okolice Poznania naprawdę dają ogrom możliwości do aktywnego spędzania czasu. Znajdą tu coś dla siebie spacerowicze, biegacze i rowerzyści. Ja po prostu tu znalazłam swój kawałek świata i zawsze chętnie tu wracam.

Jeśli mogę coś podpowiedzieć — najlepiej wybrać się tu w dni powszednie albo bardzo wcześnie rano w weekend. Jest wtedy spokojniej, łatwiej o kontakt z naturą i większa szansa na spotkanie dzikich zwierząt.

A skoro już o zwierzętach mowa — właśnie dzięki porannym wyjściom udało mi się zobaczyć borsuka i kilka pięknych żurawi. Bobrów co prawda nie spotkałam, ale ich obecność była aż nadto widoczna po ogryzionych drzewach.

Na koniec mam jeszcze jedną małą prośbę do właścicieli psów — warto prowadzić je na smyczy. Kilka razy widziałam sytuacje, w których pies nagle ruszał za rowerzystą albo biegaczem, a właściciel był zaskoczony. Instynkt jednak bywa szybszy niż dobre chęci.

Podsumowanie

Nie zawsze trzeba jechać na drugi koniec Polski, żeby aktywnie spędzić czas. Czasem wystarczy rozejrzeć się po własnej okolicy – być może tuż za rogiem czeka las, rzeka, park albo ścieżka, którą jeszcze nigdy nie szliście. Warto wyjść z domu, odkrywać nowe miejsca i przekonać się, ile pięknych zakątków kryje nasze najbliższe otoczenie. A jeśli przy okazji uda się zrobić kilka kilometrów pieszo lub biegiem, to tym lepiej. Życzę Wam, aby każdy znalazł swój własny kawałek natury, do którego będzie chciał wracać tak często, jak ja wracam nad Wartę.

Co dalej?

W kolejnym wpisie zabierzemy Was nad Jezioro Chrzypskie. To spokojna trasa, z której najczęściej korzystają rowerzyści, ale świetnie sprawdzi się również na spacer. Nawet w letnią niedzielę można tu znaleźć ciszę, zieleń i odpocząć od tłumów. Jeśli lubicie mniej oczywiste miejsca w Wielkopolsce, koniecznie zajrzyjcie!

Nie przegap żadnych relacji!

🔗 Wskakuj do nas na Facebooka

Zobacz wersję ruchomą naszej wędrówki

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry
Ta strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego działania oraz w celach analitycznych
odrzuć
akceptuj