MARATON 2

Kiedy nogi mówią „nie”, a głowa „biegnij”

Krzyśkowi wystarczył jeden impuls — zapisał się na maraton i… nie było odwrotu.
Po kilku latach przerwy wrócił na trasę z konkretnym celem i planem działania. Plan był ambitny — poprawić czas sprzed czterech lat. Co wyszło zgodnie z założeniami, a co go zaskoczyło po drodze?

Relacja Krzyśka:

Od mojego pierwszego maratonu minęły prawie cztery lata. I szczerze? Nie tęskniłem za tym wysiłkiem.
Latem (czyli w wakacje) i zimą zawsze łatwiej było mi znaleźć powód, żeby nie trenować, niż motywację do „użycia butów biegowych”.

Wakacje 2023 zbliżały się wielkimi krokami i wiedziałem, że jak nie znajdę jakiegoś sensownego motywatora, to „wysoka letnia temperatura lub deszczyk” zatrzymają mnie skutecznie w domu.
Więc jak tylko ruszyły zapisy na Poznański Maraton — od razu się zapisałem i… zapłaciłem wpisowe.
No to teraz już nie ma zmiłuj — trzeba przebiec te 42 kilometry. A jak już biec, to z jakimś ambitniejszym celem, nie?

To wystarczyło, żebym trzy razy w tygodniu regularnie trenował. Gdzieś kiedyś usłyszałem, że sam maraton może i nie jest najzdrowszy, ale proces przygotowań — już tak. Coś w tym jest.

I tak nadszedł dzień startu — 22 października 2023.
Ponad 4 tysiące ludzi ruszyło na zwiedzanie ulic stolicy Wielkopolski.
Trasa była inna niż ta, którą biegłem w 2019, więc było trochę nowości.

Wypatrzyłem pacemakerów na 3:30 i ruszyłem ich tempem.
Mimo deszczowej pogody kibice poznańscy — jak zawsze — nie zawiedli.
Od startu do mety: doping, muzyka, transparenty, śpiewy, a nawet dodatkowe punkty nawodnienia. Atmosfera jak na pikniku!

Po około 6 km czułem się świetnie, więc postanowiłem pobiec swoim tempem — przyspieszyłem.
Kibice dodawali energii, temperatura była idealna, około 10 stopni — wszystko szło lepiej, niż planowałem.

I tak zbliżałem się do umówionego z Aldoną punktu na wspólną piątkę i fotę w konkretnym miejscu o konkretnej godzinie.

Kolejne kilometry mijały, a ja powoli zaczynałem tracić siły.
A tu zbliżał się 34. kilometr — z dość wymagającym podbiegiem.
I wtedy… dramat.
Grupa z pacemakerami na 3:30, czyli mój cel, właśnie mnie wyprzedziła.

No cóż — szybka zmiana priorytetów. Teraz już nie walka o czas, tylko walka do końca o jak najlepszy wynik.
Tu już nie biegły nogi, tylko głowa.

Podbieg za mną. Zostało około 7 km po równym terenie.
I nagle — szok.
Po kolejnych dwóch kilometrach poczułem, jakby wracały siły.
Może dlatego, że wtedy wyobrażałem sobie czerwony dywan na ostatniej prostej, a w nozdrzach… zapach pomarańczy za linią mety.

Cokolwiek to było — ostatnie 2 km znowu pobiegłem w tempie na 3:30.

Ktoś mógłby powiedzieć, że nie ma się z czego cieszyć: na metę wpadłem prawie 3 minuty po czasie, który chciałem osiągnąć.
Ale ja patrzę na to tak: czas poprawiony o prawie kwadrans, kolejny medal z fajnej imprezy do kolekcji, a co najważniejsze — motywacja zadziałała.
Przez cztery miesiące regularnie trenowałem.
I jeszcze jedno — za jakiś czas muszę złamać 3:30. Tak łatwo się nie poddam.
Więc mam kolejną motywację.

Podsumowanie

Drugi maraton zaliczony! Była walka z czasem, kryzys na podbiegu, pomarańcze na horyzoncie i tempo, które prawie złamało 3:30. Czas poprawiony, medal w kolekcji, a głowa już myśli o kolejnym starcie. Krzysiek udowadnia, że biegowa pasja nie pyta o pogodę ani wiek — tylko o buty i motywację. Tylko pozostało czekać na relację z maratonu nr 3 — tego z czasem poniżej 3:30! 

Co dalej?

A jeśli po miejskich kilometrach masz ochotę na coś bardziej górsko-leśnego, to zapraszamy do naszego ostatniego wpisu z 2023 roku:
👉 „Wodospady czeskie i Góry Izerskie” — gdzie zamiast asfaltu są kamienie, zamiast tłumu biegaczy szum potoków, a w nogach wciąż ten sam wiatr.

Nie przegap żadnych relacji!

🔗 Wskakuj do nas na Facebooka
🌿 Nasze relacje to opowieści, nie zachęta do podejmowania ryzyka.

Dzielimy się własnymi doświadczeniami – ale to, co dla nas było możliwe, nie zawsze będzie odpowiednie dla innych. Zachęcamy do aktywności fizycznej, ale pamiętaj: każdy ma inną kondycję, zdrowie, doświadczenie i granice komfortu.

Jeśli nie jesteś pewien, czy dasz radę – zachowaj rozsądek. Bezpieczeństwo zawsze ważniejsze niż zdobycie szczytu czy ukończenie maratonu.

👉 Więcej informacji znajdziesz w naszym zastrzeżeniu odpowiedzialności.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry
Ta strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego działania oraz w celach analitycznych
odrzuć
akceptuj