GORC W GORCACH
Na szczyt Gorca po półmaratonie
Nastała końcówka maja, a my po dłuższej przerwie w góry – oj, jak bardzo się za nimi stęskniliśmy! Kilka wielkopolskich półmaratonów i bieganie po asfaltach skutecznie utrudniało nam górskie wypady. Ale w końcu nie wytrzymaliśmy – już niespełna dzień po biegu w Tarnowie Podgórnym ruszyliśmy w Tatry… no, prawie. Najpierw rozgrzewka w Gorcach w Beskidach Zachodnich.
Tym razem nasza czteroosobowa ekipa dostała od Krzyśka plan: 3–3,5 godziny wędrówki, ok. 10 km. Pogoda cudna. Ruszyliśmy z parkingu w Rzekach. Przeszliśmy po mostku nad rzeką i wkrótce zniknęliśmy w lesie. Początkowo szlak miał być stromszy, ale okazał się błotnisty, więc poszliśmy alternatywną trasą rowerową – trochę dłużej, ale przynajmniej suchą stopą.
Po długiej leśnej wędrówce weszliśmy w bardziej stromą i kamienistą ścieżkę. Lekka zadyszka się pojawiła, ale nogi po półmaratonie z poprzedniego dnia były… zaskakująco grzeczne, nie protestowały ani trochę. Na szlaku turystów było mało, co nas bardzo cieszyło – cisza i spokój.
W końcu dotarliśmy do przepięknej Nowej Polany – i tu zaczęły się pierwsze widoki. Punkt docelowy – wieża na szczycie Gorca – już był widoczny. Odpoczęliśmy chwilę na trawce, słońce grzało przyjemnie, a my chłonęliśmy spokój i świeże powietrze.
Po krótkiej przerwie na trawce, poszliśmy w stronę wieży.
Na wieżę weszliśmy obowiązkowo. Przejrzystość powietrza była znakomita, więc oprócz pobliskich Beskidów: Wyspowego i Sądeckiego mogliśmy podziwiać zaśnieżone szczyty Tatr. Kilka zdjęć, krótki odpoczynek i… czas wracać niestety tym samym szlakiem. Nie chcieliśmy przedłużać, więc wędrówka była szybka, bo wieczorem trzeba było naładować baterie przed kolejnym startem – tym razem w Tatrach, które z wieży uśmiechały się do nas zachęcająco.
Skończyliśmy więc wędrówkę z poczuciem dobrze spędzonego czasu, uśmiechami na twarzach i z lekkim postanowieniem: w góry wracać jak najczęściej!
Przebieg szlaku:
- Parking w Rzekach
- Nowa Polana
- Gorc Kamienicki
- Skrzyżowanie pod Gorcem
- Gorc
- Powrót tym samym szlakiem

to reprezentant Gorców, stojący na wschodnim krańcu głównego grzbietu. Jego sylwetkę łatwo poznać dzięki malowniczym wygorzałym polanom, które powstały sposobem żarowym (wypalaniem lasu).
Szczyt porasta las mieszany: niżej jodły i buki, wyżej świerki. Kiedyś pełno tu było szałasów i wypasów, dziś natura odzyskuje teren i polany powoli zarastają.
Turystycznie – bardzo przyjemny kierunek. Na szczycie od 2015 r. stoi wieża widokowa. Widoki? Pierwsza klasa: Beskid Wyspowy, Sądecki, Pieniny, a przy dobrej pogodzie także Tatry.
Pod Gorcem leżą słynne polany: Gorc Gorcowski, Gorc Młynieński i Gorc Kamienicki. A na południowo-wschodnim grzbiecie ukrywa się jeszcze mała Jaskinia w Gorcu.
Podsumowanie
Nasza majowa wędrówka w Gorcach okazała się idealnym startem przed tatrzańską przygodą. Trasa była różnorodna – od błotnistych i kamienistych odcinków, przez spokojne leśne ścieżki, aż po słoneczną polanę z pięknymi widokami. Nogi po półmaratonie były… zaskakująco grzeczne, a widok z wieży na Gorcu nagrodził nas panoramą Beskidów, Pienin i zaśnieżonych Tatr.
Cała wędrówka to mieszanka wysiłku, śmiechu i górskiej energii, która przypomniała nam, dlaczego kochamy te szlaki.
Co dalej?
A jeśli chcecie zobaczyć, jak w maju wyglądają Tatry, koniecznie zajrzyjcie do naszego kolejnego wpisu – tam też nie widoków i dobrej zabawy!
Nie przegap żadnych relacji!
🔗 Wskakuj do nas na Facebooka









