PÓŁMARATON TRZEMESZNO - WYMAGAJĄCY BIEG

Półmaraton Trzemeszno - upał, podbiegi i walka do mety

3.05.2026

Trzecia niedziela pod rząd na biegowo, a w zasadzie już piąty bieg w Grand Prix Wielkopolski w Półmaratonie. Można śmiało powiedzieć – wpadliśmy w rytm. Co więcej, półmetek już za nami. Spośród 15 biegów wybraliśmy 10, żeby powalczyć o srebrną koronę Grand Prix. Plan ambitny: zrobić te 10 startów jednym ciągiem i zamknąć temat na początku lipca… chociaż cykl trwa aż do listopada. No ale jak już się rozpędziliśmy, to trudno zwolnić.

Ogólnopolski Bieg im. Kilińskiego – start Mogilno, meta Trzemeszno. Niby asfalt, niby „zwykły” półmaraton… ale tylko z nazwy. Już wcześniej znajomi ostrzegali, że to bieg dla koneserów i mieli rację. Podpisujemy się pod tym obiema rękami (i nogami też, choć trochę zmęczonymi). To zdecydowanie nie jest trasa na bicie rekordów – choć pewnie komuś się udało. My od początku wiedzieliśmy, że dzisiaj gramy o coś innego.

Od pierwszych kilometrów było wiadomo, że lekko nie będzie. Mieliśmy wrażenie, że trasa cały czas prowadzi pod górę, a jeśli już pojawiał się zbieg, to tylko po to, żeby za chwilę znów wspinać się pod górkę. „Tysiące podbiegów” to naprawdę nie jest przesada. Płaskiego terenu? Jak na lekarstwo. Na krótkich zbiegach łapaliśmy oddech, ale to były raczej chwile niż dłuższe odcinki.

Do kompletu dostaliśmy jeszcze piekące słońce – takie bardziej „piekarnik” niż „majówka” – i wiatr, oczywiście często prosto w twarz. Choć uczciwie trzeba przyznać, że wiatr miał też swoją dobrą stronę. Na otwartych przestrzeniach, między polami, trochę nas chłodził, co momentami ratowało sytuację. Za to końcówka w mieście… no cóż – tu już nie było ani wiatru, ani litości.

Krzysiek od początku biegł spokojniej niż zwykle, a ja po 2 kilometrach podjęłam decyzję, że dzisiaj nie cisnę i nie będzie łamania 2 godzin. I to była dobra decyzja. Do mety dobiegłam około 7 minut „po czasie”, który zakładałam na początku, ale w tamtym momencie kompletnie nie miało to znaczenia.

Na takiej trasie sukces wygląda trochę inaczej. Dobiegliśmy do mety, daliśmy radę mimo warunków i skończyliśmy bez kontuzji. I naprawdę – to było dziś najważniejsze. Bo w takim słońcu i na takiej trasie łatwo przesadzić, a przecież nie raz widzieliśmy, jak pogoda potrafi „zdjąć” z trasy nawet dobrze przygotowanych zawodników.

Taki bieg uczy pokory, ale też przypomina o podstawach. Na trudne warunki trzeba się przygotować wcześniej – dzień przed dobrze się nawodnić, przyjąć elektrolity, a w trakcie biegu regularnie pić, nawet jeśli „się nie chce”. To niby oczywiste, ale w praktyce robi ogromną różnicę.

Zobacz relacje z innych półmaratonów wielkopolskich w w kategorii: BIEGANIE

Podsumowanie

To był jeden z tych biegów, które zostają w głowie na długo.
Nie przez życiówkę. Nie przez wynik. Tylko przez: trudność trasy i warunki pogodowe. Ale mimo to – jest satysfakcja i zadowolenie. Bo czas to jedno. A walka na takiej trasie – to zupełnie inna historia.

Co dalej?

Teraz… chwila oddechu. Planujemy około 3 tygodnie przerwy od półmaratonów, ale myślę, że nie usiedzimy. A w następnym wpisie temat: planowanie wyjzadu. Zachęcamy do lektury.

Nie przegap żadnych relacji!

🔗 Wskakuj do nas na Facebooka
🌿 Nasze relacje to opowieści, nie zachęta do podejmowania ryzyka.

Dzielimy się własnymi doświadczeniami – ale to, co dla nas było możliwe, nie zawsze będzie odpowiednie dla innych. Zachęcamy do aktywności fizycznej, ale pamiętaj: każdy ma inną kondycję, zdrowie, doświadczenie i granice komfortu.

Jeśli nie jesteś pewien, czy dasz radę – zachowaj rozsądek. Bezpieczeństwo zawsze ważniejsze niż zdobycie szczytu czy ukończenie maratonu.

👉 Więcej informacji znajdziesz w naszym zastrzeżeniu odpowiedzialności.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry
Ta strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego działania oraz w celach analitycznych
odrzuć
akceptuj