AKTYWNIE W WIELKOPOLSKIM PARKU NARODOWYM

Wielkopolski Park Narodowy – gdzie natura robi swoje

Wielkopolski Park Narodowy to taki dowód na to, że Wielkopolska potrafi zaskoczyć — i to całkiem konkretnie.

Ponad 7500 hektarów terenu między Mosiną, Stęszewem i Luboniem, utworzony w 1957 roku, a razem ze strefą ochronną (otuliną) prawie 15 tysięcy hektarów przestrzeni, gdzie natura robi swoje. Czyli miejsca dość, żeby się zgubić… albo przynajmniej na chwilę zniknąć z codzienności.

To, co tu najciekawsze, zawdzięczamy lodowcowi. To on „urządził” cały teren. Moreny, pagórki, rynny jeziorne, wydmy, parowy… brzmi jak geografia, ale w praktyce oznacza jedno: nuda tu nie istnieje, a teren potrafi zaskoczyć bardziej niż niejeden „górski spacer”.

Park to też konkretna przyroda: ponad 900 gatunków roślin, tysiące owadów (tak, one tu rządzą liczebnie), do tego jelenie, sarny, dziki, lisy, borsuki, a nad głową ponad 200 gatunków ptaków. Można trafić na zimorodka, czy na dzięcioła czarnego.

Są tu też miejsca, gdzie natura ma absolutne pierwszeństwo — 18 obszarów ochrony ścisłej: Bagno Dębienko, Suche Zbocza, Bór Mieszany, Grabina im. Adama Wodziczki, Jezioro Góreckie, Jezioro Budzyńskie, Nadwarciański Bór Sosnowy, Las Mieszany na Morenie, Jezioro Skrzynka, Zalewy Nadwarciańskie, Pod Dziadem, Pojniki, Jezioro Kociołek, Puszczykowskie Góry, Sarnie Doły, Świetlista Dąbrowa, Trzcielińskie Bagno i Czapliniec.

A jakby tego było mało, stoi tu jeszcze Głaz Leśników — ponad 10 metrów obwodu.

Pomysł na utworzenie parku pojawił się jeszcze przed wojną dzięki Adam Wodziczko, który nazwał ten teren „żywym muzeum przyrody”. Zamiast gablot jest tu las, jeziora i przestrzeń.

Trasa – idealna pętla, która nie nudzi – Jezioro Góreckie

29.03.2026

Ruiny Zamku Klaudyny Potockiej
Ruiny Zamku Klaudyny Potockiej

Po Puszczy Zielonka z cyklu „biegaj i wędruj po Wielkopolsce” przyszła kolej na Wielkopolski Park Narodowy.

Pogoda? No cóż… taka, że człowiek raczej myśli o kawie pod kocem niż o wyjściu z domu.
Ale my się nie poddaliśmy,  wyruszyliśmy.

Wiosna dopiero się budziła. Gdzieniegdzie pojawiły się nieśmiałe pączki i pierwsze listki, ale ogólnie klimat był raczej późnojesienny niż wiosenny. I w sumie dobrze — bo nagie gałęzie odsłaniały więcej widoków na atrakcję dnia – jezioro. Czyli coś za coś.

Krzysiek zaplanował okolice gminy Mosina, a start ustawiliśmy w Jeziory.

Parking płatny:

2 godziny – 7 zł

cały dzień – 12 zł

Prosta strategia:

👉 spacer wokół jeziora → bierz cały dzień

👉 szybki bieg do 2 godzin → opcja krótsza wystarczy

Nasza trasa to piękna pętla wokół Jeziora Góreckiego — taka, która nie nudzi się po pierwszym kilometrze. Długość: około 9–11 km, nawierzchnia: leśne ścieżki, trochę korzeni, profil: lekko pofałdowany. 

Na początku trasy minęłyśmy Muzeum Przyrodnicze Wielkopolskiego Parku Narodowego — można zajrzeć przed spacerem albo po. https://www.mosina.pl/jeziory

To miejsce ciekawie wprowadza w klimat parku i pokazuje, że to nie tylko spacer, ale też kawał przyrody i historii.

Szlak prowadził nas częściowo przez las, a częściowo wzdłuż brzegu jeziora — i właśnie wtedy można się naprawdę napatrzeć na jego „wdzięki”. A, że teren ma swoje podejścia, zdarzało się, że szłyśmy wyżej skarpą i podziwiałyśmy wszystko z trochę innej perspektywy.

Las też miał sporo do powiedzenia — powalone, omszałe drzewa wyglądały jakby leżały tam od zawsze, dodając trasie dzikości i surowego klimatu. A niektóre drzewa były tak powykręcane, jakby były po przejściach”… i każde z nich mogłoby opowiedzieć swoją historię.

I właśnie takie miejsca lubimy najbardziej — gdzie natura robi swoje, a człowiek może tylko patrzeć i nie przeszkadzać.

Najbardziej charakterystyczny punkt na trasie?
Widok na jezioro z wyspą, na której stoją ruiny zamku Klaudyny Potockiej z XIX wieku.

To tzw. Wyspa Zamkowa — jeden z najbardziej rozpoznawalnych widoków w całym parku. I taki moment, kiedy każdy zwalnia… nawet jeśli plan był „lecę tempem i się nie zatrzymuję”.

Jezioro ma też drugą, mniejszą, niepozorną wysepkę — Kopczysko. Teren ten stanowi ostoję ptactwa.

Tu przedstawiliśmy trasę, którą pokonałyśmy razem z Kasią.

Plan był prosty: szybkim tempem ogarnąć to w około 1:40. No ale czas na zdjęcia  – no to wyrobimy się w 2 godziny.
Plan rzeczywisty: więcej „achów i ochów”, kilka razy pomyliłyśmy ścieżki… i czas się trochę rozjechał i zeszło nam więcej.

Ale co tam — i tak wiedziałyśmy, że ciasto z pachnącą kawą na nas poczeka.

A chłopaki? No cóż… inna liga.

Krzysiek i Tomek poszli w tryb „trening pod zawody górskie”.

Początkowo mieli krótszą trasę, ale widząc, że raczej szybko nie wrócimy (spotkaliśmy się po drodze), wydłużyli ją do 16,5 km.

Zahaczyli jeszcze o: Jezioro Budzyńskie i dwa małe: Jezioro Skrzynka i Jezioro Kociołek.

I tak… byli szybsi od nas.
Ale grzecznie poczekali z kawką i ciastem — można  było podejrzewać, że łatwo im nie było. Ale czego się nie robi dla ukochanych kobiet.

I tak minął kawał naprawdę fajnej niedzieli.

Był ruch, było świeże powietrze, były widoki i było wspólne spędzanie czasu.
Lekkie zmęczenie,, dużo śmiechu i ten moment, kiedy człowiek naprawdę odpoczywa.

Dlaczego warto tu zawitać?

Bo to jedna z tych tras, które mają wszystko: ruch w naturze, piękne widoki, różnorodny teren, spokój (ale nie nuda) i coś jeszcze — taki reset głowy, którego nie da się zrobić na kanapie. I właśnie dlatego można tu wracać.

Trasa do spacerowania: https://mapa-turystyczna.pl/route/1z722

🌿Jezioro Góreckie

to nie jest zwykłe jezioro „do obejścia i zapomnienia”. To jeden z najmocniejszych punktów całego Wielkopolski Park Narodowy.

Powstało po ostatnim lodowcu. Ma kształt litery „L”, trochę się wygina, trochę chowa między drzewami i wcale nie pokazuje wszystkiego od razu. Brzegi są miejscami strome, w dużej części porośnięte lasem, więc zamiast „plaża i parawan” masz raczej klimat: cisza, drzewa i „o, jakie to ładne”.

Na środku jeziora siedzą sobie dwie wyspy, a największą gwiazdą jest Wyspa Zamkowa z ruinami zamku Klaudyny Potockiej. 

Jezioro ma około 100 hektarów powierzchni i do 17 metrów głębokości.

Obowiązuje zakaz kąpieli, bo jezioro jest pod ścisłą ochroną. 

To miejsce jest naprawdę cenne. Występują tu rzadkie rośliny wodne, a jesienią zjeżdżają się tysiące ptaków — od gęsi po nurogęsi. 

Wokół jeziora też nie jest nudno — jest tu Muzeum Przyrodnicze Wielkopolskiego Parku Narodowego, miejsca pamięci: Głaz Izabeli Dąmbskiej i Głaz Franciszka Jaśkowiaka, a także szlaki, które prowadzą wzdłuż brzegu i pozwalają obejrzeć jezioro z różnych stron. 

Podsumowanie

To jest trasa,  z której człowiek wraca trochę zmęczony, ale zdecydowanie bardziej „naładowany” niż przed wyjściem. To miejsce, gdzie głowa sama się ucisza, tempo życia zwalnia, a zamiast codziennego chaosu zostaje tylko las, jezioro i oddech. Tu natura przypomina, że czasem naprawdę wystarczy wyjść na ścieżkę, żeby poukładać wszystko w środku — i dokładnie za to lubimy takie wypady najbardziej.

Co dalej?

Już niedługo kolejny wypad — tym razem w stronę Beskidu Żywieckiego, gdzie na celowniku jest m.in. Wielka Racza. Trzymajcie kciuki za odpowiednią pogodę, dużo widoków i jeszcze więcej dobrych wrażeń — bo wiadomo pogoda ma swoje zdanie.

Mamy nadzieję, że wyjazd wypali i że przywieziemy stamtąd solidną porcję wspomnień, zakwasów i historii do opowiedzenia. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, będzie się działo.

Nie przegap żadnych relacji!

🔗 Wskakuj do nas na Facebooka

Zobacz wersję ruchomą naszej wędrówki

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry
Ta strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego działania oraz w celach analitycznych
odrzuć
akceptuj