POPRADZKI STAW - SŁOWACJA
Popradzki Staw – czyli spontaniczny rozruch w Tatrach Słowackich
19.06.2024
Stęskniliśmy się za górami i po trzech miesiącach znowu ruszyliśmy na wędrówki. Tym razem wybór padł na Tatry Słowackie – w końcu jeszcze tu nie dotarliśmy (no, chyba że zaliczyć Bystrą i kilka innych miejsc, na które trafiliśmy przy okazji wędrówek po polskiej stronie. A góry po drugiej stronie granicy kusiły od dawna.
Pierwszy dzień po przyjeździe i… od razu w trasę! Plan był prosty: „Idziemy do Popradzkiego Stawu”. Cała reszta? Cóż… ustalana na bieżąco. Krzysiek tym razem nie zaszalał z przygotowaniami, bo zaczął planować wyjście dopiero o pierwszej w nocy przed wyjazdem. Wyszło więc pół na pół: trochę planu, trochę spontan – idealna mieszanka na start.
Pogoda? Bajka! Słońce, zero wiatru, zero deszczu, zero mgły – tylko góry, my i dobre humory. Wystartowaliśmy z parkingu w miejscowości Szczyrbskie Jezioro (tak, tak, miejscowość nazywa się dokładnie tak samo jak jezioro nad którym leży). Szliśmy przez Drygant (Trigan) – długi, zalesiony grzbiet i porośnięty lasem. Po drodze za Triganem odbiliśmy trochę w bok do potoku.
Szlak był piękny i urozmaicony – wokół soczysta zieleń i cisza. W końcu dotarliśmy do Popradzkiego Stawu, który zrobił na nas ogromne wrażenie. A tu niespodzianka – przy brzegu stały wielkie, drewniane drzwi z gigantycznym kluczem, zapraszające do oglądania widoków na jezioro i Tatry Wysokie: m.in. Rysy na, Mięguszowieckie Szczyty,i inne bardziej oddalone wierzchołki. Oczywiście – obowiązkowe przejście przez drzwi zaliczone!
Nad brzegiem jeziora stoją schronisko nad Popradzkim Stawem i Schronisko Majlátha – ludzi sporo, ale bez tłumów jak nad Morskim Okiem. Wokół jeziora prowadzi ścieżka turystyczna.
Po kilku zdjęciach i krótkim relaksie przy kawie ruszyliśmy w drogę powrotną. Na koniec wędrówki – poszlismy jeszcze nad malownicze Jezioro Szczyrbskie, przy którym rozlokowały się hotele i sanatoria. Tuż przy parkingu zrobiliśmy też mini-pętelkę tzw. Drogą Zakochanych, która prowadzi nad Szczyrbskie Stawy, zwane Jeziorkami Miłości.
Cała trasa? Przyjemna, bez technicznych trudności, idealna na rozruch i na rozgrzanie nóg przed większymi tatrzańskimi wyzwaniami.
Przebieg szlaku:
- Parking w Jeziorze Szczyrbskim
- Rozdroże Trigan
- Drygant (Trigan)
- Rozdroże nad Popradzkim Stawem
- Popradzki Staw
- Schronisko nad Popradzkim Stawem
- Rozdroże nad Popradzkim Stawem
- Drygant
- Jezioro Szczyrbskie
- Droga zakochanych – Szczyrbskie Stawy
- Parking w Jeziorze Szczyrbskim
💧Popradzki Staw (Popradské pleso)
leży wysoko w Tatrach Słowackich – na 1494,3 m n.p.m. – w kotlinie uformowanej przez lodowiec. Ma ponad 6 hektarów powierzchni i 16–17 metrów głębokości. Woda ma charakterystyczny żółto-zielonkawy odcień i jest mniej przezroczysta niż w wielu innych tatrzańskich stawach, bo dzięki słonecznej ekspozycji rozwija się w niej więcej planktonu. To także jeden z nielicznych tatrzańskich zbiorników, w których naturalnie żyją ryby – pstrągi potokowe.
Staw zamarza w listopadzie, a lód znika dopiero w maju. Od wschodu zasila go Zmarzły Potok płynący z Doliny Złomisk, a na południe odpływa z niego potok Krupa. Nad taflą wody górują szczyty Osterwy, Popradzkiej Grani i Grani Baszt. Cały rejon objęty jest ścisłą ochroną jako rezerwat Dolina Mięguszowiecka.
💧Szczyrbskie Jezioro (Štrbské pleso)
to drugie co do wielkości jezioro po słowackiej stronie Tatr Wysokich, położone na 1346 m n.p.m. Otacza je kurort o tej samej nazwie, znany z ośrodków sportów zimowych. Jezioro powstało w misie po lodowcu, ma około 20 ha powierzchni i 20 m głębokości, a przez ok. połowę roku pokrywa je lód.
Od północy nad jezioro opada grań Soliska z najwyższym szczytem Wielkim Soliskiem (2412 m n.p.m., a od południa jezioro zamyka wał morenowy. Wokół jest sporo hoteli i sanatoriów, a od 2008 r. działa przystań łódek wiosłowych. W okolicy są też mniejsze stawki i torfowiska.
Jezioro ma bogatą roślinność i ryby, a woda najczęściej przepływa przez podłoże do pobliskich potoków. To popularne miejsce spacerów i odpoczynku w Tatrach Słowackich.
Uwaga: Ubezpieczenie turystyczne wskazane – akcje ratunkowe na Słowacji bywają bardzo kosztowne.
Podsumowanie
Nasza wędrówka nie była bardzo wymagająca, ale widoki – bezcenne! Sporo zieleni, przestrzeni i górskiej atmosfery, która naprawdę koi duszę i dodaje energii. To był świetny sposób na aktywność fizyczną, oderwanie się od codzienności i złapanie oddechu w pięknym otoczeniu.
Co dalej?
A już niedługo zapraszamy na kolejny wpis, w którym zabierzemy Was na wędrówkę na Czerwoną Ławkę na Słowacji – góry, widoki i przygoda gwarantowane!
Nie przegap żadnych relacji!
🔗 Wskakuj do nas na Facebooka
























