GORCE I BESKID WYSPOWY
SPIS TREŚCI
ToggleGorce i Beskid Wyspowy
Gorce – górskie pasmo w Beskidach Zachodnich, które ma swoją własną gwiazdę: Turbacz. Ten spryciarz rozrzuca sześć grzbietów na wszystkie strony świata niczym pająk swoje nogi, więc jeśli ktoś chce się tam zgubić — proszę bardzo, Turbacz chętnie pomoże.
Beskid Wyspowy – również część Beskidów Zachodnich, rozciągający się między doliną Raby a Kotliną Sądecką. Jego znak rozpoznawczy to samotne, wyspiarskie szczyty, rozsiane jak ciastka na stole — każdy stoi sobie osobno i nie w głowie mu łączenie się w pasmo. Stąd właśnie ta „wyspowa” nazwa.
Krok za krokiem przez Gorce i Beskid Wyspowy
Prowadzenie własnego sklepu z wegańską, zdrową żywnością daje satysfakcję i niezależność— ale z wolnym czasem bywa już gorzej. Na szczęście w 2019 roku udało nam się wyrwać i porządnie rozruszać nogi w Beskidach. Tym razem padło na Gorce i Beskid Wyspowy, bo od przybytku górskich widoków głowa nie boli.
Już pierwszego dnia przywitał nas Lubań — niby taki niepozorny, a potrafił wycisnąć ze mnie zadyszkę jak wyciskarka sok z buraka. Ale potem wróciłam do rytmu i mogłam cieszyć się pięknymi widokami górskimi.
Drugiego dnia ruszyliśmy na Turbacz, czyli górskiego pająka z sześcioma grzbietami rozchodzącymi się w każdą stronę. Nie daliśmy się wciągnąć w jego sieć i wróciliśmy tą samą trasą, żeby się nie pogubić.
Trzeciego dnia przyszła kolej na Mogielicę — królową Beskidu Wyspowego. Wdrapaliśmy się na jej szerokie zbocza, a potem jeszcze wyżej na wieżę widokową. Widoki warte były każdej kropli potu i wszystkich przekleństw, które wyrwały się po drodze.
W dniu wyjazdu, na pożegnanie, zdobyliśmy jeszcze Luboń Wielki — żeby już całkiem domknąć górski bilans. Pogoda była wyśmienita, nogi współpracowały, a głowa zapisała mnóstwo pięknych kadrów na późniejsze wspomnienia.
Spaliśmy w Kluczkowicach, skąd codziennie ruszaliśmy na szlaki, więc mogliśmy odpocząć i nabrać sił na kolejne podejścia.
Pogoda była wyśmienita, nogi współpracowały, a w głowie zostały przede wszystkim miłe, rozmazane obrazki i przekonanie, że było warto.
Trochę szkoda, że nie mogliśmy zostać dłużej, ale cóż — sklep sam się nie poprowadzi.
Lubań – las, widoki, które zostają w sercu
No to ruszyliśmy na podbój Lubania — najwyższego szczytu Pasma Lubania, czyli takiego zielonego olbrzyma w południowo-wschodniej części Gorców. Masyw jest naprawdę duży i gęsto porośnięty lasem, a do tego „pocięty” dolinami kilku potoków, które dodają mu charakteru i odrobinę tajemniczości.
Naszą wyprawę zaczęliśmy na parkingu z pięknym widokiem na Jezioro Czortyńskie. Woda tak spokojna, że prawie słyszeliśmy, jak ryby plotkują między sobą, kto dziś odwiedzi plażę. Idealny początek, żeby nabrać energii przed wspinaczką!
Szlak na Lubań jest całkiem sympatyczny, choć momentami mieliśmy wrażenie, że las postanowił nas trochę przetestować – trochę korzeni do przeskoczenia, trochę błota. Ale hej, nie po to wychodzimy w góry, żeby było łatwo, prawda?
Po drodze zatrzymaliśmy się na chwilę, żeby złapać oddech i… zgubić się w rozmowach o tym, czy lepsze są buty trekkingowe czy te wygodne sportowe. Ostatecznie okazało się, że najważniejsze to mieć ze sobą dobry humor i zapas dobrych batonów energetycznych.
Na szczycie Lubań czekała na nas nagroda – widok, który wynagradza każdy krok i każde spocone czoło. Zielone morze drzew rozciągające się aż po horyzont, a my z dumą mogliśmy powiedzieć: „Byliśmy, zobaczyliśmy, zdobyliśmy!”
I choć szczegóły naszej wędrówki z czasem się zacierają (kto by pamiętał wszystkie detale, kiedy nogi bolą, a mózg śni już o ciepłej herbacie?), jedno jest pewne — Lubań to miejsce, które warto odwiedzić.
No i pamiętajcie — w górach nie liczy się prędkość, a radość z każdego kroku. Więc pakujcie plecaki, zakładajcie wygodne buty i ruszajcie na szlak. A kto wie, może spotkacie tam nas — zgubionych, ale szczęśliwych wędrowców!
Przebieg szlaku:
- Przełęcz Snozka
- Lubań, Ruiny bacówki
- Baza namiotowa Lubań
- Lubań
- Pod Lubaniem
- Jaworzyny Ochotnickie
- Kluszkowce
- Przełęcz Snozka
Turbacz — najwyższy punkt Gorców i nasza mała wielka przygoda
Turbacz — najwyższy szczyt Gorców, 1310 m n.p.m., położony w samym sercu pasma. Brzmi poważnie, ale wcale nie musi tak straszyć. Nasza wędrówka zaczęła się całkiem spokojnie — szlak prowadził szerokimi leśnymi drogami, gdzieniegdzie przeciętymi polanami, które pozwalały złapać trochę słońca i oddechu.
Po drodze mijaliśmy świerki, bukowe zagajniki i całe mnóstwo korzeni — czyli klasyczny gorczański pakiet. Trasa nie była może bardzo wymagająca technicznie, ale podejścia potrafiły nieźle rozgrzać łydki.
Na szczycie przywitał nas widok, dla którego naprawdę warto było się ruszyć — panorama Tatr, Beskidu Wyspowego. Obok stoi schronisko, gdzie można złapać gorącą herbatę albo kawałek szarlotki i spokojnie odpocząć po podejściu.
Nie było dramatycznych zwrotów akcji, nie goniły nas niedźwiedzie, nie zgubiliśmy się w gęstwinie — po prostu fajna, spokojna wędrówka, która przypomina, że w górach najważniejsze są widoki i radość z ruchu.
Turbacz to świetny wybór, jeśli chcecie poczuć klimat Gorców i trochę się zmęczyć, ale bez przesady. Polecam — nawet jeśli nie wszystko się pamięta później, zdjęcia i wrażenia zostają na długo!
Przebieg szlaku:
- Bukowina Miejska
- Wisielakówka
- Schronisko PTTK Turbacz
- Turbacz
- Schronisko PTTK Turbacz
- Wisielakówka
- Bukowina Waksmundzka
- Nowy Targ, Oleksówki
Mogielica — królowa Beskidu Wyspowego
Mogielica, najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego, nie bez powodu cieszy się szacunkiem wśród wędrowców i miejscowych. Jej wierzchołkowa część zwana jest „Kopą”, bo faktycznie kształtem przypomina sporą kopę siana. Miło, prawda? Dopóki nie zacznie się podejście.
Nasza wędrówka zaczęła się spokojnie — las, szeroka droga, trochę rozmów o tym, co będzie na obiad po powrocie. Ale im wyżej, tym bardziej robiło się konkretnie. Pod sam szczyt Mogielica serwuje ostrzejsze, kamieniste podejście, które potrafi rozruszać każde mięśnie, nawet te o istnieniu których nie pamiętamy na co dzień.
Za to tuż przed wejściem na wierzchołek pojawia się prawdziwa nagroda — piękne widoki na okoliczne beskidzkie wyspy i dalej, aż po Tatry, jeśli tylko pogoda pozwoli. To miejsce, gdzie naprawdę warto przystanąć, złapać oddech i nacieszyć oczy panoramą.
Na samej górze czeka wieża widokowa — konstrukcja, dzięki której można poczuć się jak król (albo królowa) Beskidu Wyspowego. Rozciąga się stamtąd imponujący widok na Tatry, Gorce i sąsiednie beskidzkie szczyty.
Mogielica to świetny cel, jeśli chcecie nieco się zmęczyć, ale dostać w zamian naprawdę solidną dawkę beskidzkich krajobrazów. Kopa może i wygląda przyjaźnie, ale pamiętajcie — ostre podejście pod sam wierzchołek daje lekcję pokory każdemu.
Polecamy z całego serca — i koniecznie weźcie aparat, bo widoki z wieży naprawdę zasługują na kilka fotek!
Przebieg szlaku:
- Rzeki
- Jasień
- Pod Krzystonowem
- Krzystonów
- Polana Stumorgowa
- Mogielica
- powrót tym samym szlakiem
Luboń Wielki — Biernatka, która potrafi zaskoczyć
Luboń Wielki, nazywany przez miejscowych swojsko Biernatką, to jeden z najbardziej charakterystycznych szczytów Beskidu Wyspowego. Choć nie najwyższy, jest najwybitniejszy (tak się mówi w górach na takie szczyty, które mocno wyróżniają się w terenie) i naprawdę potrafi dać w kość.
Na górę prowadzi kilka tras — bardziej łagodnych, bardziej widokowych i takich, które wyciskają z człowieka siódme poty. My oczywiście wybraliśmy tę ostatnią, bo przecież lubimy wyzwania. Szlak prowadził przez ostre, kamieniste podejście przypominające skalny labirynt. Niektóre głazy osiągały takie rozmiary, że aż zapierało dech, jak potrafiła je ułożyć sama natura.
Po drodze byliśmy pełni podziwu, jak starsze panie radziły sobie z tym kamiennym torem przeszkód, schodząc spokojnie i pewnie, jakby codziennie trenowały na ściance wspinaczkowej. Patrząc na nie, mieliśmy wrażenie, że to właśnie one mają trudniej — bo zejście po tych wielkich głazach wydawało się jeszcze bardziej wymagające niż podejście.
Na samym szczycie Lubonia Wielkiego czeka schronisko i piękne widoki na Beskid Wyspowy i Tatry. Warto tam chwilę odpocząć i poczuć się jak zdobywca skalistej twierdzy. Podsumowując — Luboń Wielki może i jest Biernatką, ale nie daje się łatwo oswoić. Trasa potrafi wymęczyć, ale za to widoki i satysfakcja na górze wynagradzają wszystko. Warto!
Przebieg szlaku:
- Rabka-Zdrój
- Schronisko PTTK na Luboniu Wielkim
- Luboń Wielki
- Rabka-Zdrój
Podsumowanie
Gorce i Beskid Wyspowy to miejsca, które pozwalają naprawdę oderwać się od codzienności. Szlaki prowadzą przez lasy pachnące żywicą, mijają polany z widokami na Tatry, a szczyty, choć czasem wymagające, wynagradzają wysiłek pięknymi panoramami. Turbacz, Mogielica, Luboń Wielki czy Lubań to tylko kilka przykładów — każdy z tych szczytów ma swój charakter i własną historię, którą warto odkryć.
Co dalej?
W kolejnym wpisie opowiemy, jak Krzysiek zaczął swoją biegową przygodę — od pierwszych nieśmiałych kroków po długie treningi, które całkowicie zmieniły jego życie. Co go zmotywowało? Jak radził sobie z trudnościami?
Nie przegap żadnych relacji!
🔗 Wskakuj do nas na Facebooka











































