BIESZCZADY - DZIKA NATURA
SPIS TREŚCI
ToggleBieszczady – dzika natura i klimat, którego się nie zapomina
Bieszczady to góry z charakterem – należą do Karpat i ciągną się między Przełęczą Łupkowską a Wyszkowską. Dzielą się na dwie części: Bieszczady Zachodnie (u nas, w Polsce, i trochę na Ukrainie) oraz Bieszczady Wschodnie (już tylko po ukraińskiej stronie).
Ale uwaga: kiedy w Polsce mówimy “Bieszczady”, zwykle mamy na myśli naszą część Bieszczadów Zachodnich. To właśnie tam wędrowaliśmy – po polskiej stronie, wśród połonin, bukowych lasów i drewnianych bacówek, gdzie cisza czasem dzwoni w uszach. Bieszczady to miejsce, gdzie można poczuć wolność, zobaczyć dziką naturę i dowiedzieć się, że „niewymagająca trasa” to pojęcie względne – zwłaszcza przy silnym bieszczadzkim wietrze! Ale jedno jest pewne – kto raz złapie bieszczadzkiego bakcyla, ten wraca. I my wróciliśmy.
Bieszczadzki reset – czyli jak odkryliśmy, że mamy mięśnie
I stało się – złapaliśmy bakcyla. Po naszej pierwszej przygodzie z górami nie było już odwrotu. W wakacje 2012 znów spakowaliśmy plecaki i ruszyliśmy – tym razem w Bieszczady. Bo ileż można słuchać, że „w Bieszczady to się jedzie po wolność”, „tam dzika natura, tam spokój”, „tam wilki wyją do księżyca” – trzeba było sprawdzić to na własne oczy i nogi.
Trasy? Niezbyt wymagające. Krótkie, przyjazne – przynajmniej w teorii. Bo w praktyce, po pierwszym podejściu następnego dnia miałam wrażenie, że zamieniłam nogi na dwa kawałki drewna. Każde wsiadanie i wysiadanie z autobusu podczas wycieczki na Ukrainę było testem cierpliwości i siły woli. Ale przynajmniej dowiedziałam się, że mam mięśnie… i to całkiem sporo.
Na szczęście kolejne dni były łagodniejsze – bóle się rozchodziły, a my z każdym krokiem kochaliśmy Bieszczady bardziej. Pogoda dopisywała, widoki zapierały dech, a jedyne, co próbowało nas zdmuchnąć z trasy, to wiatr na Połoninie Wetlińskiej. Serio – jakby ktoś suszarką na najwyższym biegu próbował nam zrobić tapir na głowie.
Nocowaliśmy w Polańczyku – spokojnym, urokliwym miejscu z klimatem sprzyjającym relaksowi (i regeneracji mięśni). Dziką naturę Bieszczad polecamy każdemu, kto chce złapać oddech, poczuć bliskość przyrody i przekonać się, czym naprawdę jest wolność i nieskrępowana przestrzeń.
Atrakcje
✅Zalew Soliński
✅zapora w Solinie
✅wycieczka autokarowa do Lwowa
✅przejazd kolejką Majdan-Balnica https://kolejka.bieszczady.pl/trasa-1-majdan-balnica-9-km/
Wędrówka na Tarnicę
Tarnica – królowa polskich Bieszczad.
Tarnica to najwyższy szczyt polskich Bieszczadów i całego Podkarpacia. Wznosi się ponad 500 metrów nad doliną Wołosatki i z profilu wygląda, jakby trochę zadzierała nosa. Leży w samym sercu połonin, w gnieździe Tarnicy i Halicza. Wejście? Konkretne, ale tego dnia pogoda nas rozpieszczała – słońce świeciło, a nogi (prawie) same niosły. Widoki na górze? Czysta poezja.
Wędrówka na Połoninę Wetlińską
Połonina Wetlińska to jedno z tych miejsc, gdzie nogi trochę protestują, ale serce bije z radości. Masyw z kilkoma wierzchołkami, który przyciąga turystów jak magnes – i wcale się nie dziwimy. Szlaki falują jak morze trawy, a panoramy robią konkurencję pocztówkom.
To idealne miejsce, by zgubić codzienne troski i złapać trochę bieszczadzkiego luzu. No i oczywiście – zrobić zdjęcie z wiatrem we włosach.
Mała Rawka - Wielka Rawka - Krzemieniec
Mała Rawka – nieduża, ale z charakterem! Położona tuż obok Ustrzyk Górnych, świetna na rozgrzewkę przed większymi wyzwaniami. A jeśli starczy sił – 15 minut dalej czeka Wielka Rawka, najwyższa dama pasma granicznego. Widoki? Pierwsza klasa! I wiatr we włosach gratis. A jak już jesteś w rozpędzie, to jeszcze Krzemieniec – szczyt trzech granic: Polski, Słowacji i Ukrainy. Można powiedzieć: jeden krok, trzy kraje. I żadnej kontroli paszportowej!
Podsumowanie
Dzika natura Bieszczad urzekły nas przestrzenią, spokojem i tym specyficznym poczuciem, że czas płynie tu inaczej. Były szerokie połoniny, ciche ścieżki i widoki, które trudno opisać – ale łatwo zapamiętać.
Co dalej?
W kolejnym wpisie zabieramy Was w zupełnie inne góry – bardziej strome, bardziej uczęszczane, ale równie malownicze. Będzie Karpacz, będzie Śnieżka i będzie też trochę czeskich niespodzianek: Morawski Kras i Skalne Miasto, które wygląda jak z bajki.
Zupełnie inna wyprawa – ale ta sama radość z bycia w drodze.
Nie przegap żadnych relacji!
🔗 Wskakuj do nas na Facebooka



















